Sopot - pracowite wakacje
Z Sopotem związane są moje ostatnie wakacje. Pojechaliśmy tam z dziewczyną w zasadzie tylko na tydzień, a zostaliśmy prawie całe dwa miesiące. Tak się złożyło, że nasza wspólna koleżanka poprosiła nas, byśmy pojechali do niej i zastąpili ją w jej barze, bo ona musiała pojechać do swojego chłopaka w Irlandii. Cóż było robić, wsiedliśmy do pociągu i znaleźliśmy się w Sopocie. Smażalnia idzie naprawdę świetnie, tak że mieliśmy pełne ręce roboty, a Alka była z nami w codziennym telefonicznym kontakcie i widząc, że powodzi się nam nie najgorzej, to przedłużała tak pobyt, że w końcu byliśmy niemal całe wakacje. Były pracowite, ale narzekać też nie możemy, bo czau nam też wolnego nie brakowało. Soboty i niedziele mieliśmy zawsze wolne, bo smażalnią zajmował się brat Asi. Wtedy plażowaliśmy, zwiedzaliśmy Sopot, a do tego wszystkiego robiliśmy rowowe wypady za miasto. Gdzie się tylko nie ruszyć jest wiele do zobaczenia. Wieczorami zazwyczaj pijalismy sobie jednego drineczka w klubie marynarskim
Sopot, tak na rozluźnienie po pracy. Ten pobyt to było połączenie przyjemnego i pożytecznego.