Szczyrk - nauka jazdy na nartach
Na ferie zimowe wybraliśmy się do Szczyrku. Oczywiście wyboru dokonaliśmy po przestudiowaniu kilkudziesięciu stron internetowych i mieliśmy naprawdę spory problem, bo w Polsce jest jeszcze tyle pięknych miejsc do zobaczenia, że chcielibyśmy pojechać od razu wszędzie. Mieliśmy duże szczęście. Nie jeździmy na nartach, ale zawsze mieliśmy taki zamiar, a tu zima jak się patrzy, więc nadszedł czas, by spróbować sił. Szczyrk ma wiele tras narciarskich, a my zaczynaliśmy naszą karierę narciarzy od stoku
Szczyrk, zwykłej oślej łączki przy naszym pensjonacie. Nauka szła nam dobrze i już po trzech godzinach jazdy z instruktorem rozpoczęliśmy nasze samotne zjazdy. Gdy nauczyliśmy się dobrze skręcać pługiem, to też i jakoś samo przyszło nieporadne dostawianie narty, a wkrótce potem skręty bardziej płynne, ale klasyczne. Jaki to piękny sport. Joanna i dzieci mogłyby w ogóle ze stoku nie schodzić. To wciąga, jak narkotyk. Sam mogę to potwierdzić, bo choć minął już dobry miesiąc od ferii, to nie mogę przestać myśleć o nartach.