Fajerwerki - Ivana.
Nie wszystkie spotkania integracyjne, w których braliśmy udział, możemy dobrze wspominać. Kilka lat temu, byłem na imprezie w Hotelu Skalny w Karpaczu. Przybyli pracownicy z Polski i zagranicy, bo w ostatnich dwóch latach założyliśmy oddziały w Czechach, Słowacji i na Węgrzech. Pierwszym poczęstunkiem, była kolacja. A po chwili nastąpiły
Fajerwerki, sztuczne ognie i pokazy pirotechniczne. Tak przywitano, pierwsze tak liczne w dziejach firmy, blisko 100 osobowe spotkanie. Pokazy sztucznych ogni były tylko wstępem. Do rana trwały rozmowy w pod grupach, a potem zdarzało się, że w parach przy zamkniętych drzwiach pokoju. Przy dużych imprezach i mocnych napojach lepiej dokumenty zostawiać w depozycie, albo dobrze schowane w pokoju. Ja zawsze miałem je przy sobie. Gdy poszedłem się przewietrzyć, postanowiłem przejść się także na miasto. Mając świetne towarzystwo w osobie węgierki Ivany, uznałem, że to dobry pomysł. Kilka razy siadaliśmy, a nawet się kładli, aż wreszcie za którymś razem, w czasie gorącej nocy zostawiłem marynarkę z dokumentami i kasą.